Repra - Strona ze spotkaniami Reprezentacji Polski w piłce nożnej
czwartek, 28 czerwiec 2018 19:24

Honorowe pożegnanie

W Wołgogradzie Polacy rozegrali swój ostatnim mecz podczas Mistrzostw Świata w Rosji. Rywalem Polaków był zespół Japonii, który przed pojedynkiem z Biało-Czerwonymi zajmował pierwszą pozycję w grupie H. Było to 50. spotkanie, w którym Polacy wystąpili pod wodzą Adama Nawałki. Po raz 60. w kadrze wystąpili Kamil Glik i Kamil Grosicki. Mecz pożegnalny z boiskami Rosji zakończył się zwycięstwem Orłów 1:0.

Szkoleniowiec Japonii dokonał aż sześciu zmian w porównaniu z poprzednimi spotkaniami. W podstawowym składzie Polaków wybiegli: Łukasz FabiańskiBartosz Bereszyński, Kamil Glik, Jan Bednarek, Artur JędrzejczykRafał Kurzawa, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Jacek Góralski, Kamil GrosickiRobert Lewandowski.

Spotkanie rozpoczęli Polacy, charakterystycznie dla naszego zespołu. Długie podanie na prawą stronę w okolice pola karnego rywali, które nic nam nie dało. Piłkę przejęli Japończycy, którzy wyprowadzili piłkę i zagrozili naszej bramce. Na szczęście Fabiański ubiegł rywala na granicy pola karnego. Biało-Czerwoni wyprowadzili kontrę i już w pierwszej minucie Polacy wykonywali rzut rożny. Wykonawcą był Kurzawa, ale wrzutka w pole karne nie przyniosła nam żadnej korzyści. W czwartej minucie znowu zaatakowali Polacy. Piłkę wymieniali między sobą Grosicki z Lewandowskim, ale w polu karnym Japończycy wyjaśnili sytuację i zlikwidowali zagrożenie. Trzy minuty później znowu z dobrej strony pokazali się Polacy. Kurzawa odbiera piłkę, podaje do Lewandowskiego, który oddaje piłkę Kurzawie, ale ten ostatni ją traci. W jedenastej minucie błąd Bednarka, na szczęście dla naszej reprezentacji nie wykorzystany przez Japończyków – dobra obrona Fabiańskiego. W następnych minutach wymiana ciosów pomiędzy Polską a Japonią. Aktywny jest Kurzawa, który dobrze rozgrywa piłkę z Lewandowskim. W osiemnastej minucie długie podanie do Grosickiego, który wymienia piłkę z Bereszyńskim. Niestety w polu karnym skrzydłowy naszej reprezentacji traci piłkę. Polacy starali się zaatakować, Japończycy byli wyraźnie zadowoleni z remisu, który dawał im wyjście z grupy. Wydawało się, że to Polakom bardziej zależy na zwycięstwie. To właśnie Biało-Czerwoni posiadali zdecydowanie częściej piłkę w pierwszej odsłonie spotkania. Niestety żadna bramka nie padła i pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem. 

Selekcjoner reprezentacji Polski nie dokonał żadnych zmian w składzie. Początek drugiej połowy dość senny, nie było akcji, które siałyby zagrożenie pod jedną albo druga bramką. W 52 minucie Polacy zaatakowali. Na środku piłka trafia do Lewandowskiego, który zagrywa do będącego na skrzydle Zielińskiego. Nasz pomocnik podciągnął z piłką kilka metrów i zagrał do będącego na środku Grosickiego. Bramkarz uprzedził jednak naszego zawodnika i wybił piłkę. Była to najgroźniejsza akcja Polaków w tej części spotkania. Siedem minut później Japończycy sfaulowali naszego zawodnika w znacznej odległości od swojego pola karnego. Do piłki podszedł Kurzawa, który dokładnie zagrał w pole karne. Piłka trafiła na nogę Bednarka, który z odległości kilku metrów strzelił obok interweniującego bramkarza reprezentacji Japonii. Jan Bednarek w szóstym występie w kadrze zaliczył swoje pierwsze trafienie. W tym momencie dla Japonii kończyła się przygoda z mundialem. To oni przejęli inicjatywę, a nasza reprezentacja mogła skupić się na swojej ulubionej grze z kontry. W 74 minucie jedną z nich nie wykorzystał Lewandowski, który wślizgiem próbował skierować piłkę do bramki rywala. Piłkę naszemu kapitanowi dogrywał Grosicki. W 79 minucie nasz selekcjoner dokonał dwóch zmian. Za Zielińskiego wszedł Łukasz Teodorczyk, a za Kurzawę Sławomir Peszko. W drugim spotkaniu Kolumbia wyszła na prowadzenie. To uspokoiła Japończyków, którzy przy takiej samej ilości punktów i takim samym bilansie bramkowym byli nad Senegalem, ponieważ w klasyfikacji Fair Play mieli mniej żółtych kartek, co dawało im awans do fazy pucharowej. W końcówce spotkania Japończycy zdecydowanie szanowali piłkę. Polacy nie wychodzili poza swoją połowę, a nasz rywal podawał między sobą piłkę tak, aby jej nie stracić. Przez ostatnie kilka minut, za linią bramową stał Jakub Błaszczykowski, który miał wejść na murawę i zaliczyć sto pierwszy występ. Uniemożliwili mu to Japończycy, którzy bezpiecznie na swojej połowie wymieniali między sobą piłkę. W pewnym momencie na murawę upadło dwóch Polaków – Bednarek i Grosicki. Japończycy wybili piłkę na aut w trzeciej minucie doliczonego. Wydawało się, że sędzia pozwoli wejść na boisko naszemu byłemu kapitanowi, ale on zakończył spotkanie. 

Polacy po dwóch porażkach pożegnali się z finałami. No pocieszenie i otarcie wygrali w ostatnim spotkaniu z Japonią, która myślami była już chyba w fazie pucharowej.

Czytany 23 razy